Papież Franciszek podczas światowych Dni Młodzieży w Krakowie w 2016 zachęcał młodych: „aby żyli w taki sposób, by po ich życiu pozostał ślad. Takiego życia, chce od nas Bóg. Zamieńcie kanapę na buty wyczynowe, Jezus was poprowadzi…”  Wyzwanie to podjął nasz parafianin, lektor Albert Szałda, który tegoroczne wakacje postanowił spędzić w południowej Afryce w Zambii służąc jako wolontariusz misyjny. Poniżej jego relacja.

Wolontariat Misyjny – Zambia 2017

Historia mojego wolontariatu nie jest niezwykła. Wszystko zaczęło się od szukania informacji o misjach w googlu. Idealnie trafiłem na stronę Salezjańskiego Ośrodka Misyjnego w Warszawie. To był szczęśliwy traf. Przeglądając stronę znalazłem informacje o spotakniu formacyjnym. Stwierdziłem, że tam pójdę, a jeśli mi się nie spodoba to następnym razem już się tam nie pojawię. Tak właśnie wszystko się zaczęło.

Wolontariat we wskazanym kraju jest zwieńczeniem rocznej formacji misyjnej. Pod bacznym okiem salezjanów przygotowujemy się na czekające na nas wyzwania i jednocześnie rozeznajemy nasze powołanie do pracy na misjach. Modlitwa, zbieranie wiedzy o misjach i rekreacja salezjańska jest naszym chlebem powszednim w Ośrodku misyjnym w Warszawie. W trakcie formacji przechodzimy testy lingwistyczne i psychologiczne. Jeśli się okaże że nie ma przeciwwskazań, dyrektor ośrodka wyraża zgodę na wyjazd i wyznacza nam placówkę misyjną.

Ale na czym właściwie polega praca wolontariusza na misji? „Jesteśmy po to, żeby wspierać misje. Ofiarujemy nasz czas, wiedzę i umiejętności, aby służyć najbardziej potrzebujacym w krajach Afryki, Ameryki Południowej, Europy wschodniej lub Azji. Najważniejszym zadaniem wolontariusza misyjnego jest dzielenie się świadectwem chrześcijańskiego życia jako osoby świeckiej. Żyjąc wśród ludzi, do których zostajemy posłani, wykonujemy konkretną pracę na rzecz innych i jesteśmy żywymi świadkami miłości Jezusa Chrystusa. Bo wolontariat misyjny to „Ewangelia w działaniu”, czyli przekazanie ludziom orędzia Ewangelii poprzez działania odpowiadające na najpilniejsze potrzeby bliźnich.” Każdy z nas spełnia się na misji według swoich umiejętności. Jedni w ramach wolontariatu realizują projekty budowy studni, wyposażają placówki medyczne lub szkolne, inni przekazują swoją wiedzę na różnych szczeblach edukacji, ale każdy jest zobowiązany, aby dawać siebie innym.

Minął już miesiąc mojego wolontariatu na placówce w Kazembe. Na codzien pracuję z dziećmi i młodzieżą. Patrzę na ich biedę i słyszę, że są głodne. Niektóre nie mają nawet odpowiednich ubrań, bo szmaty, które noszą ubraniami na pewno nazwać nie można. Razem z misjonarzami wypełniamy im czas różnymi zajęciami. Jest to najlepszy sposób, aby oderwać ich od patologii życia wioski, od alkoholu i przemocy. Wykonuję również prace, które wyznaczy mi misjonarz, np. praca w magazynie przy szkole stolarskiej, inwentaryzacja zamków, malowanie.

W skrócie tak wygląda życie wolontariusza. Jesteśmy tu tylko chwilę, niektórzy z nas przyjechali na okres wakacyjny, inni jadą na cały rok. Natomiast salezjanie pracują tu latami. Gołym okiem widać jak tytaniczną pracę wykonują tutejsi misjonarze, którzy i tak spotykają się z niechęcią, a czasem wręcz z nienawiścią ze strony tutejszych protestantów. Salezjanie przeprowadzają w Zambii projekty medyczne, wychowawcze, edukacyjne, pracują z dziećmi z ulicy oraz budują podstawową infrastrukturę. Kościół Katolicki w Afryce przyczynił się do powstania ponad 1300 szpitali, 5400 przychodni, 210 domów dla trędowatych, 620 domów dla starców i niepełnosprawnych, 1700 poradni małżeńskich, 1400 sierocińców, 2000 żłobków, 14000 przedszkoli, 35000 szkół podstawowych i 11500 szkół średnich, ale mało kto wie o tych wszystkich przedsięwzięciach.

Wstałem z kanapy, do czego zachęcał papież Franciszek i jestem w Kazembe. Zostanę tutaj do pierwszych dni września. Z Zambii, oprócz pamiątek wywiozę przede wszystkim bagaż pełen doświadczeń.

Albert Szałda
Wolontariusz Międzynarodowego Wolontariatu Don Bosco

ZOBACZ ZDJĘCIA